“Mamo zostań ze mną w domu” – felieton mamy
“Mamo – zostań ze mną w domu – to najlepsze dla mojego rozwoju!”
Miesiące wiosenne są dla wielu rodzin czasem podejmowania decyzji odnośnie posyłania dziecka do przedszkola.
Wiem, że są takie rodziny, w których etatowa praca obojga rodziców jest koniecznością. I wtedy dziecko trafia do przedszkola…
Ale nie wszystkie rodziny stają wobec tej absolutnej konieczności jaka jest posłanie dziecka do przedszkola.
Mieszkam na dużym osiedlu i tuż przed moimi oknami wiedzie trasa „do” i „z” przedszkola. Rano szybkim krokiem rodzice odprowadzają pociechy i biegną potem do pracy.
Ale widuję też sporą grupę matek, które wioząc małe dziecko w wózku, nieco starsze odprowadzają do przedszkola. Z kontekstu wynika, że te mamy przebywają na urlopie macierzyńskim lub wychowawczym na młodsze dziecko, a mimo to ich starsze dziecko spędza cały dzień w przedszkolu. Nie rozumiem tego! Po co? Dlaczego to starsze dziecko jest pozbawione domowego ciepła i obecności mamy. Nie raz zastanawiam się: jak to wpływa na jego stosunek do młodszego rodzeństwa. Pojawił się brat/siostra, mama jest z nim cały czas, pielęgnuje, przytula, nosi….a mnie odprowadza do przedszkola żebym …..
- nie przeszkadzał?
- nie nudził się w domu?
- rozwijał się w grupie rówieśników?
- jadał w przedszkolnej stołówce?
- ładnie chodził w parach?
- przyzwyczajał się do obowiązku?
- bo tak… trzeba?
Czy nawet wszystkie te argumenty razem wzięte przechylają szalę? Po drugiej stronie jest naturalne, bezpieczne, pełne miłości życie rodziny i towarzyszenie dziecku w okresie jego intensywnego rozwoju. Wiem, w przedszkolu są lekcje angielskiego i rytmika …etc, ale stabilna osobowość dziecka kształtuje się w domu, w rodzinie, gdy mama jest blisko. Angielski i rytmika nie wystarczają w dorosłym życiu, aby być człowiekiem odpowiedzialnym, godnym zaufania i żyjącym w zgodzie ze sobą i innymi.
Nie chcę nikogo obrazić, po prostu tak o tym myślę…
Mama trójki dzieci
Mamo – zostań ze mną w domu - to najlepsze dla mojego rozwoju !
Miesiące wiosenne są dla wielu rodzin czasem podejmowania decyzji odnośnie posyłania dziecka do przedszkola.
Wiem, że są takie rodziny, w których etatowa praca obojga rodziców jest koniecznością. I wtedy dziecko trafia do przedszkola…
Ale nie wszystkie rodziny stają wobec tej absolutnej konieczności jaka jest posłanie dziecka do przedszkola .
Mieszkam na dużym osiedlu i tuż przed moimi oknami wiedzie trasa „do” i „z” przedszkola. Rano szybkim krokiem rodzice odprowadzają pociechy i biegną potem do pracy.
Ale widuję też sporą grupę matek, które wioząc małe dziecko w wózku, nieco starsze odprowadzają do przedszkola. Z kontekstu wynika, że te mamy przebywają na urlopie macierzyńskim lub wychowawczym na młodsze dziecko, a mimo to ich starsze dziecko spędza cały dzień w przedszkolu. Nie rozumiem tego! Po co? Dlaczego to starsze dziecko jest pozbawione domowego ciepła i obecności mamy. Nie raz zastanawiam się: jak to wpływa na jego stosunek do młodszego rodzeństwa. Pojawił się brat/siostra, mama jest z nim cały czas, pielęgnuje, przytula, nosi….a mnie odprowadza do przedszkola żebym …..
- nie przeszkadzał?
- nie nudził się w domu?
- rozwijał się w grupie rówieśników?
- jadał w przedszkolnej stołówce?
- ładnie chodził w parach?
- przyzwyczajał się do obowiązku?
- bo tak… trzeba?
Czy nawet wszystkie te argumenty razem wzięte przechylają szalę? Po drugiej stronie jest naturalne, bezpieczne, pełne miłości życie rodziny i towarzyszenie dziecku w okresie jego intensywnego rozwoju. Wiem, w przedszkolu są lekcje angielskiego i rytmika …etc, ale stabilna osobowość dziecka kształtuje się w domu, w rodzinie, gdy mama jest blisko. Angielski i rytmika nie wystarczają w dorosłym życiu, aby być człowiekiem odpowiedzialnym, godnym zaufania i żyjącym w zgodzie ze sobą i innymi.
Nie chcę nikogo obrazić, po prostu tak o tym myślę…
Mama trójki dzieci
