Doskonały pomysł

24 październik 2011

Odbierając córeczkę ze szkoły dowiedziałam się, że na najbliższej plastyce dzieci będą robiły halloweenowe dynie. Zapytałam rodziców co o tym sądzą. Myślą, że to doskonały pomysł. Powiedziałam rodzicom i pani nauczycielce, co sądzę na ten temat i że mojej córeczki nie będzie na tych zajęciach. Jedna z mam zapytała mnie czy córeczka to zrozumie. Była w tym ogromna troska (miłe to jest) o to, jak dziecko się poczuje jeśli wszyscy będą mieli dynie a ona nie. Wiele osób mówiło, że przecież to tyko zabawa. Co roku to robią.
Faktycznie, dziś dla wielu z nas, te pięknie podświetlone kule są ozdobą i wszędzie w około je spotykamy. Nie wgłębiamy się w ich symbolikę.

Czytaj więcej »

Głodna lalka

19 wrzesień 2011

Córeczka (3lata) ugotowała “zupkę” z plastikowych warzyw i nakłada ją swojej lalce, pytając ją z troską w głosie, czy tyle jej wystarczy? Widzę, że nałożyła jej wszystko z garnka i pytam ze zdziwieniem: “to ona tyle zje?!” Na co córeczkaa odpowiada jakby to było oczywiste: “taak, bo ona jest “głodnica świata”!  :)

Pojazdy

11 sierpień 2011

Jechaliśmy całą rodziną samochodem. Ze strony jadących na tylnym siedzeniu dzieci padło pytanie jakie to są pojazdy jednośladowe i dwuśladowe. Kiedy tata wyjaśnił na czym polega różnica, temat uznaliśmy za wyczerpany. Po chwili jednak nasza najmłodsza córka zobaczywszy wyprzedzający nas pojazd z entuzjazmem krzyknęła: tato, jedzie DWUPOŚLADKOWIEC!

Jak Bóg działa w trudnych sytuacjach

19 czerwiec 2011

Ostatnio zostaliśmy zaproszeni z wykładem na konferencję, aby mówić o edukacji domowej. Pojechaliśmy całą rodziną. Kiedy nasze wystąpienie dobiegało końca i przyszedł czas na zadawanie pytań od uczestników usłyszeliśmy z korytarza głośny płacz naszego najmłodszego dziecka (Ania 7 lat). Czytaj więcej »

Jajecznica

23 październik 2010

Jest sobota rano, jemy powoli śniadanie i rozmawiamy. Jajecznica jest  bardzo smaczna…
Janek (11 lat): Z ilu jajek mama zrobiła jajecznicę? (To tradycyjne pytanie podczas jedzenia jajecznicy, lubimy zgadywanki :)
Szymon (9 lat zD): 11
Mama: Nie, ale nie podpowiadam
Jonatan (6,5 roku): 12
Mama: Nie…
Janek: 13
Mama: Nie
Jonatan: To może 10
Mama: Dobrze.
Janek: Mamusiu, a skąd taki pan, który hoduje kury wie, kiedy zabrać jajka, aby nie było kurczaków.
Mama: Taki pan zna się na hodowli, wie ile potrzebuje kurczaków, a ile jajek na sprzedaż. Jak chce mieć jajka, to zabiera je zaraz po zniesieniu przez kurę, a jak potrzebuje mieć kolejne kury, to jajka zostawia i czeka aż kura wysiedzi.
Janek: A to super, na takich kurach można zrobić złoty interes. Kupujesz kurę, ona znosi jajka, część jajek sprzedajesz, a z następnych wykluwają się kolejne kury i tak cały czas.
Mama: Wiesz kochanie do tego wszystkiego przydałby się jeszcze kogut…
Janek: No tak, zapomniałem… no tak, kogut!!!
Przysłuchujący się do rozmowy Jonatan dodał z przejęciem:
A może kupiłby sobie jeszcze bociana…?

Tragedia oczami dzieci

10 kwiecień 2010

“Blog z życia mamy” to zazwyczaj miejsce na historie śmieszne i lekkie. Życie mamy to nie tylko radosne ale też i podniosłe chwile, których dostarczają nam nasze pociechy. Oto jedna z nich. Dziś, czyli 10.04. przez cały dzień słuchaliśmy dramatycznych doniesień ze Smoleńska. Modliliśmy się wspólnie z dziećmi o Bożą ochronę dla Polski, mądrość dla kierujących naszym Państwem i wiele innych spraw związanych z tą tragedią. Dzieci aktywnie uczestniczyły w tych przeżyciach i na swój sposób komentowały i opisywały swoje odczucia. Wieczorem przygotowywaliśmy polską flagę, by powiesić ją na balkonie. Przewiązałam ją czarną tasiemką odpowiadając na dziecięce pytania co to znaczy. Syn (7 lat) wziął ode mnie flagę, przewiesił ją przez ramię i wraz ze swoją młodszą siostrą wymaszerowali dostojnie do drugiego pokoju śpiewając głośno “Jeszcze Polska nie zginęła póki my żyjemy…” Zrobili to zupełnie spontanicznie i dla mnie był to najpiękniejszy hołd złożony wszystkim, którzy dziś zginęli. Jednocześnie była to Boża odpowiedź na moje obawy pt. “co teraz z Polską”. Przyszłość naszego kraju jest w rękach naszych dzieci – dbajmy, by tymi rękami kierował sam Bóg!

Kieszonkowe

9 kwiecień 2010

Od 2 lat regularnie piekę chleb, taki prawdziwy(!) -  na zakwasie. Bardzo mi się udaje. Pewnego dnia moja 6 letnia córka przyglądając się jak mieszam ciasto chlebowe przed wyłożeniem do brytfanki mówi:
- Mamusiu, skoro ty tak pieczesz ten chleb, to może piekłabyś więcej i sprzedawała…
Pytam:
- Uważasz, że powinnam piec tak dużo żeby aż  sprzedawać?
Dziecko odpowiada :
- Tam, zarabiałabyś pieniądze i byłoby na moje „kieszonkowe”…

Cóż, miałam nadzieję, że to byłoby na moje „kieszonkowe”…

Zaspaliśmy….czy to katastrofa?

7 kwiecień 2010

Pod koniec męczącego tygodnia, w piątek – oboje z mężem zaspaliśmy, drugi budzik nie zadzwonił, syn tym razem akurat swojego nie nastawił… taka mała katastrofa!

Biegnę szybko do pokoju syna (1 klasa gimnazjum) i mówię :

- Bardzo Cię przepraszam, zaspaliśmy! Wstawaj, żebyś zdążył na drugą lekcję!

W odpowiedzi słyszę spokojną wypowiedź:

- Nie musisz przepraszać, mi się to bardzo podoba!

O zwierzątkach

25 marzec 2010

Jonatan (6 lat) przez ostatnie 2 miesiące zbierał na swojej tabelce uśmiechy za grzecznie zjedzony obiad, lub wygięte buźki za jęczenie, narzekanie i niejedzenie obiadu. Nagrodą miała być koszatnica, na którą zasłużył, gdyż sposób zachowania przy stole się zmienił pozytywnie. Klatka jest już kupiona, czekamy aż urodzą się małe zwierzątka.
Rano Jonatan zadał mi pytanie przyglądając się swojej klatce:
- Mamusiu, a wszystkie zwierzątka „klatkowe” kręcą się w takiej karuzeli?
- Ale jakie zwierzątka? – zapytałam
- No takie malutkie, to mieszczą się w klatce.
- Pani w sklepie zoologicznym jak sprzedaje zwierzątko i klatkę, to mówi czy nadaje się do niej także karuzela. A o jakim konkretnie zwierzątku myślisz?
- Zgadnij mamusiu – uśmiechnął się – takie zwierzątko na „D”
- Zupełnie nie mam pomysłu, chomik jest na „Ch”, świnka morska na „Ś”, koszatnica na „K”, nie wiem…
- Dużofretka! – powiedział dumnie Jonatan

Ktoś chyba niewyraźnie mówił… :)